piątek, 30 czerwca 2017

Zacznijmy od początku

Postawiłam serwis na podstawie bloga, chociaż zdaję sobie sprawę, że na dłuższą metę jest to niezbyt profesjonalne podejście. Inne strony o Edzie i Almie również stoją na blogach (oprócz oficjalnych), więc nie widzę tu problemu.

Dlaczego?

Jestem rozczarowana, że taki człowiek jak Edu Falaschi jest w Polsce kompletnie nieznany. Jest świetnym piosenkarzem, kompozytorem i świetną osobą. Nie jest na scenie od dzisiaj (w dniu publikacji, jest obecny od 26 lat), żeby pozostawał w cieniu. Wiadomo, nowym pomagać trzeba, ale żeby doświadczonych odrzucać? Jest bardzo charyzmatyczną i żywą osobowością. Nie wspomniałam jeszcze, że jest również producentem muzycznym. Wydał między innymi trzy pierwsze albumy swojego zespołu (Almah, Fragile Equality, Motion).

Przez kilka dni chodziła mi ta idea po głowie, ale nie umiałam się zebrać, aby zagadać do tego człowieka i mu ją przedstawić. Chciałabym widzieć jego reakcję na moją „trochę” długą wiadomość na Facebooku. Mogę sobie tylko wyobrazić po tym, jak stwierdził „Fantastycznie” i, żebyśmy prześli na wiadomości e–mail. Myślę, że to będzie dla mnie wspaniałe doświadczenie. Uwielbiam pomagać!

Treści

Na blogu będą publikowane newsy oraz artykuły, zarówno o nim solo jak i o jego zespole. Uczę się języka portugalskiego, a więc czasem mogę wrzucać tłumaczenia newsów i artykułów, które znalazłam w Internecie. Jakością treści nie martw się, ponieważ mam już jakieś doświadczenie w kwestii pisania artykułów – prowadzę bloga ogólnomuzycznego; powinno być to wystarczające podparcie.

Zasada

Mam bezpośredni kontakt z Edem Falaschim (w pewnym sensie z nim współpracuję), a więc nie musisz obawiać się wysypu plotek. Nie wiem, jak będzie to wyglądało w przyszłości, ale może sam we własnej osobie kiedyś pojawi się tutaj. ;) Nie mogę tego (Eda) Tobie zapewnić, to tylko moje gdybania. Mieszkamy po dwóch stronach Atlantyku, a poza tym Edu jest zapracowanym człowiekiem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spotkać go osobiście – planuję wyjazd do Brazylii, może załapię się na jakiś koncert.
Sprawa ma się tak, że nie pobieram żadnych korzyści z tego tytułu i nie mam zamiaru. Sama zaproponowałam panu Falaschiemu, że pomogę mu zebrać polską publikę i mam nadzieję, że się powiedzie. Darzę go szacunkiem i nie zauważyłam nigdzie, żeby sprawiał komukolwiek problemy (w jego życie prywatne nie będziemy się zagłębiać, to nie moja działka, dajmy człowiekowi żyć w spokoju).
Ach, i jeszcze jedno. Blog będzie w całości  w języku polskim. W razie, gdyby pan Falaschi zdecydował się do Was odezwać, jestem tu, aby przetłumaczyć.

To na razie na tyle, moi Drodzy. Na dniach pojawi się pierwszy artykuł, w którym opowiem o nim samym.

Na koniec zostawię jedną z moich ulubionych piosenek Almy.

Zobacz również: